Jesteśmy Murem Za Owsiakiem! - Solidarni z WOŚP ❤ Jerzy Owsiak ❤

Czy byłby kolejny Finał WOŚP, gdyby Jurek nie wrócił? Rzecznik odpowiada

Zastanawialiście się co by było, gdyby Jurka nie było? Takie pytanie zadał portal naszemiasto.pl Krzysztofowi Dobies, rzecznikowi Fundacji WOŚP.

– Dla nas wszystkim ta decyzja była szokiem i nie ukrywam, że to był trudny moment dla Fundacji. Wiedzieliśmy, że Finał się odbył, zostały zebrane pieniądze, więc trzeba je będzie rozliczyć, trzeba będzie te środki wykorzystać zgodnie z tym, co obiecaliśmy Polakom prosząc o te pieniądze. Przez chwilę był taki moment, kiedy wszystko stanęło w miejscu, nie wiedzieliśmy co będzie działo się z Orkiestrą, jak to wszystko będzie wyglądało, co się zmieni – opowiada rzecznik prasowy WOŚP. – Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to jest ruch społeczny, który w pewnym monecie swojego życia zainicjował, uruchomił jeden facet. Swoją charyzmą, swoją umiejętnością pociągnięcia ludzi za sobą, swoją gigantyczną pracą, którą włożył w każdy jeden dzień działania i istnienia Fundacji. Prawdę powiedziawszy pod tym kątem wyobrazić sobie Orkiestrę taką, jak jest teraz, bez Jurka, nikt nie jest w stanie. My także jako zespół osób pracujących tutaj na co dzień, bardzo kibicowaliśmy i bardzo staraliśmy się tę decyzję Jurka zmienić. Każdy z nas doskonale rozumiał, czym się Jurek kierował, podejmując taką decyzję. Uczciwie przyjął na siebie odpowiedzialność za to, co się działo w Gdańsku. Bardzo się cieszymy, że Jurek zmienił swoją decyzję.

Cieszmy się, że akcja #MuremZaOwsiakiem odniosła sukces! To nasz wspólny sukces!

Rzecznik WOŚP podsumował też 27. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

– Ten Finał był wyjątkowy. Pierwszy raz stało się tak, że w ciągu chwili z ogromnej euforii finałowego grania i niesamowitych, pozytywnych emocji, które prowadziły nas od rana przez niedzielny dzień, przeskoczyliśmy w momencie światełka do nieba i wiadomości o tym co stało się w Gdańsku, do zupełnie innego stanu. Tak na dobrą sprawę, ta sytuacja postawiła pod znakiem zapytania wszystko to, co przez ten cały dzień się działo. Wiedzieliśmy, że stan Pana Prezydenta jest bardzo ciężki. Mieliśmy kilka bardzo trudnych godzin, kiedy kończyliśmy Finał. Z jednej strony cieszyła nas kwota, cieszył nas wynik, rezultat całej akcji, ale straszliwym cieniem położyło się na tym co, to stało się w Gdańsku, a czego tak naprawdę tragiczny finał dotknął nas dzień później – oznajmia.

Napisz komentarz

Skomentuj wpis