Jesteśmy Murem Za Owsiakiem! - Solidarni z WOŚP ❤ Jerzy Owsiak ❤

Onkologia dziecięca w Polsce. Przepełnione sale, dzieci z chemioterapią na korytarzach, a rodzice śpią na podłodze

Każdego roku w Polsce diagnozowane jest około 1300 przypadków chorób nowotworowych u dzieci. NIK alarmuje, że do 2025 roku ta liczba ma wzrosnąć i stanie się główną przyczyną zgonów. Po informacjach odnośnie przekazania 2 mld złotych na TVP, zamiast onkologię dziecięcą w sieci pojawia się coraz więcej informacji na temat kondycji oddziałów dziecięcych w całej Polsce. Tym razem głos zabrała dziennikarka Natalia Waloch.

Ostatni rok moja przyjaciółka i jej mąż spędzili ze swoim kilkuletnim synem na różnych oddziałach onkologicznych. Dotąd było to jej prywatne, bardzo trudne i intymne doświadczenie, ale po występie Joanny Lichockiej poprosiła mnie, żebym w jej imieniu napisała kilka rzeczy.

Zdjęcie pochodzi z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Przyjeżdżają tu dzieci z całej Polski, bo jest to oddział specjalistyczny (guzy lite kości i tkanek miękkich) ze światowej klasy specjalistami – zaczyna Natalia Waloch na swoim facebookowym profilu.




Dalej dziennikarka opisuje jak wygląda onkologia dziecięca na co dzień.

Miejsc na oddziale jest kilkanaście, dzieci z chemią często leżą na korytarzu. – Nikt nie marudzi, bo specjaliści są tu znakomici. Każdy zagryza zęby, bo wie, że te warunki to nie wina szpitala – mówi moja przyjaciółka.

W salach dla chorych jest tak ciasno, że nawet nie ma miejsca na walizkę. Sala na zdjęciu to pokój dla najmłodszych dzieci oraz dzieci w trakcie diagnoz. Jest tu pięć łóżek, wszystkie zawsze są pełne. Przy każdym dziecku rodzic. W sumie 10 osób na maleńkiej powierzchni.

Toaleta dla rodziców jest dwa piętra niżej, w publicznej przestrzeni. Jak rodzic chce się wysikać, musi zostawić dziecko samo. Kiedy moja przyjaciółka była tam z synem, najmłodszy pacjent miał 8 miesięcy. Naprawdę trudno jest zostawić niemowlę w trakcie chemii nawet na 10 minut. Ale najlepszy rodzic musi czasem iść do toalety, więc gna przez korytarze i trzyma kciuki, żeby nie było kolejki, niczego, co przedłuży nieobecność przy łóżku.

Prysznic dla rodziców jest w szatni dla pracowników, co pewnie nie ułatwia życia ani pracownikom, ani kąpiącym się rodzicom.




Waloch zwraca uwagę również na brak personelu medycznego. Na dzień dzisiejszy szacuje się, że w Polsce brakuje od 30 do 50 tysięcy lekarzy i około 8 tysięcy pielęgniarek. Wśród młodych specjalizacja onkologiczna jest bardzo rzadko wybierana.

Przylądku Nadziei, pięknym wielkim szpitalu ze wszelkimi wygodami, brakuje lekarzy do leczenia dzieci.

Z kolei w Bydgoszczy w Szpitalu Uniwersyteckim (!) im. Jurasza brakuje pielęgniarek, bo szpital ma taką politykę, że ich pielęgniarki zarabiają jedną z niższych stawek w regionie.

Stąd w czasie rekrutacji udało się zatrudnić jedynie siostry zakonne. Jednocześnie w tej samej Bydgoszczy jest ileś tam pielęgniarek z Ukrainy, które na pniu wzięłyby posady, ale nostryfikacja dyplomów się w Polsce wlecze i wlecze

– pisze dziennikarka.




Wiadomość w sieci rozchodzi się w mgnieniu oka. Już teraz ma ponad 14 tysięcy reakcji i dziesiątki komentarzy. Wśród nich są wpisy innych rodziców, którzy postanowili podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

„Pamiętam widok majtek pielęgniarki, która stała nade mną, bo musiała podłączyć kroplówkę dziecku na sąsiednim łóżku”

„Byłam z noworodkiem w szpitalu na Polanki w Gdańsku. Też ciekawie nie było. Brak czajnika, lodówki, do najbliższego baru 20 min, z prysznica leciała lodowata woda (a ja w połogu). Na salę nie można było nawet wnieść nic miękkiego pod pupę (i cięcia czy pęknięcia porodowe), bo bakterie… Szpitale w PL to jakaś masakra”

„Tak jest chyba w każdym szpitalu. Ponad rok temu we Wrocławiu było identycznie, spałam na czymś twardym przykryta wyżebranym kocem, bo trafiliśmy tam z marszu. W Toruniu było o tyle lepiej, że mogłam spać z dzieckiem w jednym łóżku. I fakt, były to tzw. normalne oddziały”

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy robi co może, aby pomagać. WOŚP przez 28 lat zebrała 1,2 mld zł, PiS w kilka minut dał TVP prawie 2 mld zł. Za pieniądze przekazane TVP można by np. wybudować nowoczesny szpital, lub spłacić wszystkie zaległe długi szpitali w Polsce. Można by też wyposażyć szpitale w sprzęt, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania. Można by praktycznie podwoić dary przekazane przez WOŚP. TVP w latach 2017-2020 otrzymała od rządzących w sumie kwotę ponad 4 mld złotych…  Pozostawimy to jednak bez komentarza.




1 komentarz

Skomentuj wpis